Refleksje przy Lambrusco

12 Sier

Postanowiłam dać Walencji szansę. Przyznaję się: kupiłam przewodnik, malutki taki, z lonlejplanet się znaczy poznam głównie giris. Giris, czyli pogardliwie turystów. No cóż. Wynagrodzi mi to białe, schłodzone lambrusco z lodówki. Zmęczyłam się wyprawą na plażę, który umożliwia mi cudowny system Valenbisi, za 18 eurosów mogę pedałować do woli. A że ciężkie jest to ustrojstwo? Cóz, wynagrodzi mi to copa lambrusco. Lambrusco za 2,35 eurosa, białe, nowość w mym gardle. Poza tym co jeszcze? Obserwuję modę plażową i widzę sztuczny cyc co krok. Szczują cycem z dumą. Nie mam nic przeciwko, ale widać po sztucznych, że sztuczne – nie ma zmiłuj. Panowie poddają się masowej depilacji, co widać po odrostach na klacie. Golono, strzyżono, woskiem wyrywano bobra z klaty przed latem, by klatę prężyć ku słońcu. Modne są obcisłę, ukazujące zarys jaj, kąpielówki. Niestety pozostaję niewrażliwa na taki seksapil, coś średnio. Mężczyzna to jednak musi mieć w sobie trochę…czego? Nie wiem, no tego czegoś. Byłoby mi nieywmownie przykro, gdyby nagle LG przeobraził się w metroseksualnego siusiumajtka spędzającego więcej czasu w łazience niż ja. Ale opaleni z jajami na wierzchu mają tutaj branie. No cóż, ja wybieram Lambrusco. A jutro Madryt, powrót na stare śmieci, ciekawe, jak się zmieniło miasto. Ale o tym w następnym odcinku, Lambrusco prawie się skończyło a tu trzeba pazur oporządzać. Ciao!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: