Madryt, czyli jak pięknie być rewolucjonistą

18 Sier

Kotluje sie w mym ukochanym Madrycie, nie ma co. Spotkanie mlodych, religijnych z mlodymi laikami rzeczywiscie nie przebieglo bez zarzutu. Podobno w tlum protestujacych indignados, gejow, laikow i innego diabelskiego nasienia, wdarly sie dwie osoby z rozancami aby modlic sie za grzesznikow. Trudno odmowic temu swoistego uroku. W ogole odnosze wrazenie, ze Hiszpanie (pozwole sobie na generalizacje), a zwlaszcza Ci wychowani po upadku rezimu Franco, lubia protestowac. Po prostu lubia sie angazowac w polityke. Nie wydaje im sie to smieszne, tym bardziej nie przypomina to mlodziezowek partii w wydaniu PO, PiS czy SLD. Jest w tym oczywiscie duzo przekory oraz odwrotu od tego, ze kiedys nie bylo wolno a teraz mozna. Nie powaze sie na fachowa analize socjologiczna, ale obserwuje sobie, to co pisza hiszpanskie gazety o wczorajszej manifie. Oczywiscie prawicowe media oskarzaja protestujacych zawsze o to samo: o picie alkoholu i robienie botellón, o uzywanie wulgaryzmow i obrazanie uczuc religijnych przybylych do miasta katolikow. Na dyskretnej lewicy wywiad z przedstawicielka Urzedu Miasta, dziennikarz natarczywy, ale odpowiedzi dosc ciekawe. Wszyscy spieraja sie o to, kto za to placi. Ci, ktorzy protestowali wczoraj krzycza ¨Plecak, ktory noisz kupilem ja!¨ – pielgrzymi dostali od miasta kapelusz, plecak, piwko bezalkoholwe I wachlarz. I to pieniadze, a nie Papiez wzbudzaja takie emocje. Z jednej strony 20% bezrobocia I 40% wsrod ludzi mlodych to raczej niewesola perspektywa. Na ulicach widac ludzi, ktorzy nie wstydza sie zebrac, wszyscy mowia to samo – stracilem prace. To akurat przerazajacy I jakis taki gorszacy mnie widok, bo nie sa to jednostki umierajace z glodu, po prostu tak jest latwo zarobic. Protestujacy oskarzaja rzad communidad de Madrid wraz z urzedem miasta o to, ze wydali ok 100 mln euro na wizyte Papieza I spotkanie Mlodziezy. Kosciol deklaruje, ze to on pokrywa wiekszosc kosztow. Nikt nie pokazal zadnej faktury, takze do konca nie wiadomo, kto za co placi. A jednak trzeba przyznac, ze efekty jakie moze przyniesc tego typu impreza moga byc bardzo pozytywne – na pewno ludzie, ktorzy przyjechali spotkac sie z Papa wydadza w miescie pieniadze. Sierpien to czas kiedy nic sie nie dzieje, takze zarobia ci, ktorzy maja przestoj. Rzeczywiscie reklama jest ogromna, a manifestacje przydaja Madrytowi pikanterii. Narzekania na ograniczenia ruchu w miesice to bzdura, bo w Madrycie co rusz jaka impreza blokuje drogi – zamykanie Cibeles i Paseo del Prado to akurat nie nowosc. Trudno mi sie zgodzic z tym, ze pielgrzymi maja, az tak wielkie znizki (80%!) na uzywanie komunikacji, bo akurtat transport publiczny w stolicy do tanich nie nalezy. Mozna liczyc na to, ze pielgrzymi nie zostawia po sobie tyle syfu ile zostawia przecietna hiszpanska impreza pt. ¨Mistrzostwa Swiata w Pilce Noznej¨ – wtedy nikt nie protestowal kiedy ludzie sikali do fonntan, wszedzie walaly sie smieci, ulice byly zalane alkoholem a wszedzie poniewierali sie nieprzytomni i pijani fani footbolu. Nie inaczej wyglada fiesta w dzielnicy Madrytu, gdzie co prawda sa kosze na smieci, ale rzadko ktos do nich trafia. Wszedzie, doslownie wszedzie madrileños zostawiaja swoj mocz i kubki po wypitych minis. To akurat ich jacos nie prowokuje do manifestacji. Nie inaczej maja sie gaze ukochanych pilkarzy (celna uwaga LG), ktorych to ubostwianie nie idzie w parze z rzadaniami obciecia im zarobkow.

(pisane w pracy, a więc bez polskiej czcionki, sorrewicz!)

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Madryt, czyli jak pięknie być rewolucjonistą”

  1. krowibog 18 sierpnia 2011 @ 15:25 #

    Coś w tym psioczeniu na pielgrzymów jest. Zacząłem czytać posta i od razu, z marszu zacząłem się integrować z protestującymi przeciwko i dopiero po przeczytaniu go w całości zorientowałem się, że nie kierowały mną żadne argumenty, a jedynie wyhodowany jakoś tak przez lata antyklerykalizm i antykatolicyzm, których nie uzewnętrzniam, bo po co. I tak to pewnie wygląda. Z drugiej strony angażowanie się finansowe władz świeckich w imprezy religijne nie powinno mieć miejsca, bo władze są świeckie i zawsze będzie solą w oku ateistom i innowiercom. Rozumiem zniżki komunikacyjne, ale gadżety? Czy ludzie nie mają swoich plecaków i nie mogą sami sobie kupić wody czy browara? Lekka przesada. Słuszność leży gdzieś po środku pewnie. A i ja się o zlot w Madrycie otarłem w pewien sposób, bo wypisywałem jednej ze swoich osiemdziesięcioletnich pacjentek zaświadczenie lekarskie, że może w nim uczestniczyć i podróż do Madrytu zapewne jej nie zabije. Pozdro.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: