Dlaczego nie cierpię pewnej piosenki Skaldów?

21 Sier

Dlaczego nie cierpię piosenki „Nie całuj mnie pierwsza” Skaldów. Ach… z wielu powodów. Inspiracją dzisiejszej noteczki jest u której na fejsie, a potem na blogu przeczytałam coś, co mnie zastanowiło. Tak to bywa w tym internecie. W miarę zastanowienia wypłynęła z mego mózgu spalonego słońcem niedawno zasłyszana pieśń. Dodajmy, że pieśń była śpiewana na weselu. Darzę ów piosnkę szczerą niechęcią, ponieważ jest ona podręcznym zbiorkiem konserwatywnych zasad dyscyplinujących kobietki. Pieśń wszak każdy zna i nuci pod nosem, a co w tej pieśni? Lament nad tym, iż Babcia Ludwika odeszła. (Oglądam właśnie „Six feet under” więc żegnam Babcię Ludwikę bez żalu). Odeszła, a w końcu czekała, a nawet kazała czekać amantowi, nie całowała pierwsza absztyfikanta i w ogóle miała rączki na kolankach, a pod spódnicą tysiące halek najeżonych kolcami. Pociesza odrobinę fakt, że bawiła się w stawianie kabały co stawia ją w niejednoznaczym świetle (a może Żydówka?). No i słuchała Mozarta.

Była cnotliwa, była wstydliwa,
Ach jakże, ach jakże jej brak

Cóż. Moją ukochaną babcią jest Babcia Marylka, co do której cnotliwości i wstydliwości nie mam żadnych zarzutów, ale która mimo lansowania haseł „Siedź w kącie znajdą Cię” zawsze manifestowała zupełnie inną postawę. Chciała pracować, aby mieć swoje życie i niezależność. Wyjeżdżała na wczasy na 3 tygodnie SAMA i rodzina jakoś musiała przetrwać. Zawsze miała swoje zdanie, ba, ma je do tej pory i nie boi się tego manifestować. Kiedy myślę o niedawno przeczytanym fragmenciku o starości kobiet u Moniki Bakke i o tym, że takie ciało wstyd jest pokazywać, widzę moją Babcię w odlotowych, przezroczystych bluzeczkach z koronki – cóż nam może się to nie podobać, ale ona się w tym świetnie czuje. Babcia zawsze mi imponowała, choć nie mówię, że moja druga Babcia nie. Babcia Ola pewnie byłaby raczej uosobieniem ciepła, babcinności ale i legendarnych imprez, jakie rodzina raczyła wyprawiać przed mymi narodzinami. Obie jakoś się dopełniały.
Ja jednak od początku nie mogłam zrozumieć dlaczego to klocki lego są przeznaczone dla moje brata, chociaż lubiłam te przeklęte lalki barbie. Ale tylko on dostawał nowe pudełka klocków. A jak już sobie coś zmajstrowałam to mógł bez kary zabierać mi każdy brakujący MU element. Potem w szkole moim rodzicom zdarzyło się usłyszeć, że w tej klasie są „nieznośne dziewuchy”, bo co jak co, ale chłopcy mogli być nieznośni. Bez dalszych osobistych wynurzeń… szkoła dyscyplinuje to pewne, nie bardziej ni mniej niż sklep z zabawkami SMYK, gdzie bezbłędnie da się rozróżnić co komu się należy. Jeśli chodzi o agresję w szkole, to doświadczyłam jej zarówno od chłopców, którzy mnie zaczepiali ale i od dziewcząt, które miały mi za złe przebiegające procesy dojrzewania i raz postanowiły mnie rozebrać przed lekcją wuefu. Było to upokorzenie, ale na małą skalę. Widziałam też jak dziewczynki bez wahania upokarzają chłopców, nie wiem, czy gry komputerowe mają coś z tym wspólnego. Kobieca agresja to żadna nowość, tak jak męskie rozczuelenie i łzy, zastanawia jednak dlaczego wciąż oba fakty wywołują taką dużą sensację? Jak silny musi być stereotyp łagodnej, zakutanej w spódnicę i uzbrojonej w cnotę Babci Ludwiki, a z drugiej strony agresywnego, przebiegłego, silnego MĘSKIEGO macho, który wali po mordzie niezależnie od okoliczności?

A ty jesteś taka nowoczesna
nie całuj mnie pierwsza,
czasami powiedz coś do wiersza (sic!)

nie patrz mi w oczy tak odważnie
ja ci to mówię najpoważniej będzie źle (znaczy się rzucisz mnie?! ty sukinsynie!)
bądź tylko wierniejsza bo kocham cię (a ty to już nie musisz co? obczajanie laseczek na ulicach to w końcu święte prawo mężczyzny, bo „w końcu po coś mam oczy”)

I tak dalej i tak dalej i niby nie ma co się oburzać na biednych Skaldów, ale jednak, jednak… Skaldowie wciąż wśród nas. Nie ma co się oszukiwać. Co prawda nie słyszę już tak często „Hola guapa” (może zbrzydłam), ale mimo wszystko znaduję się na planecie, gdzie feminizm ogranicza się raczej do tego, że kobiety mogą pić alkohol.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Dlaczego nie cierpię pewnej piosenki Skaldów?”

  1. SHL 22 sierpnia 2011 @ 16:37 #

    Ciekawie napisane na temat który sam w sobie szczególnie by mnie nie zainteresował, ale tytuł beznadziejny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: