Po prostu nie mam na krem

9 Lu

Szczują mnie. Im mniej mam na koncie, tym bardziej mnie szczują. Torebki, sukieneczki, projekciki, szamponiki. Wzdycham znad excela, przeskakują między reklamami kolekcji od projektantów, sale z markowymi ciuchami i prezentacji najnowszych cieni do powiek.
Boli mnie głowa.
Ślizgam się wzrokiem po wywiadzie z Szumowską, trafiam na zdanie o dziewczynach co się puszczają za krem i myślę sobie, że jestem na prostej drodze do sponsoringu. Ale, ale… czekam na film Szumowskiej, a jednak już jestem uprzedzona. Do niej jako reżyserki, po lekturze ostatnich wywiadów nie mam złudzeń. Ciekawi mnie to, że bulwersuje ją SYSTEM (FUCK THE SYSTEM JEEEE), który skłania dziewczęta do oddawania swego boskiego ciała za pieniądze, ale nie nazywa tego prostytucją. Prostytucja jest brzydka, uliczna albo burdelowa. Tandetna i niebezpieczna, groźna dla zdrowia. Sponsoring to inna kwestia, to jakieś takie czyste i higieniczne jest. Dziewczęta zdrowe, młode, jędrne, odpicowane. Może nawet z dobrego domu się przyplątały. Mężczyźni ci nawet sami w sobie nie są źli, oczywiście – oni po prostu, nie mają TEGO w domu. Kobity się nie oddają, tak jakby chcieli, bo żony zmęczone, karmiące, karierę robiące, a w końcu on w średnim wieku, ma potrzeby. Szumowska strasznie się pląta w swoich zeznaniach na temat prostytucji, czym ona jest a czym nie jest.
Rozmawiam z znajomą stylistką, która nie szczędzi gorzkich słów Jacykowi(wowi?), gdyż on wszem i wobec o drogich ciuchach opowiada, że tiszirt od tysiąca się liczy, zapewne przyczynia się ta persona (nieświadomie tuszę, gdyż on chyba świadom to nie jest) do produkcji czystych i pachnących nowością prostytutek, które same się tak nie nazywają. I wyszłabym na tępiącą prostytucję, ale tak nie będzie moi mili, bo ostatnio oglądałam bardzo fajny dokument o sex-workers z Australii, kraju kangurów – przypomnę. Otóż tam kobiety i mężczyźni, uważają, iż prostytucja jako zawód wymaga szacunku. Zgadzam się w pełni. Organizują się i związek zawodowy chcą tworzyć. Jest tam sporo profesji, w tej profesji, na przykład główna bohaterka specjalizuje się w dawaniu przyjemności osobom niepełnosprawnym. Drogo sobie każe płacić, ma za to wiernych klientów, którzy składają sobie cały rok do świnki skarbonki na noc z kobiecą blondynką. Uczciwie rzecz pokazana, nie powiem, że zmusiło mnie to do dłuższej refleksji na temat tego, w jaki sposób feminizm patrzy na figurę prostytutki i rzeczywiście trudno znaleźć mi podejście a’la pracownik. Chciałabym spuentować w ten oto sposób, że chyba w Sponsoringu nie będzie refleksji, jeno „odkrywanie kobiecej zmysłowości z panią od KreditAgrikol”, co mnie smuci. Nie mówię, że wszystkie galerianki poniosą koszta psychicznego swojego wyboru, ale, ale może inne tak? I skąd się bierze, na miłość bogini, to czułe rozliczanie facetów, to opiekuńcze podejście z cyklu „oni tak mają”? Pojąć nie mogę.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Po prostu nie mam na krem”

  1. aga 9 lutego 2012 @ 19:20 #

    Jacykowowi już kurtynę spuszczono łaskawie, bo niestety podróbki obnaszał na salonach aż miło. Wykańcza fuchy, kontrakt telewizyjny odrabia, ot tyle go widać. Nikt gościa nie słucha, choćby nie wiem ile na tiszerty wydawał (słuchacz, nie Jacyków).
    Co do Szumy – zgoda, plącze się strasznie, w ramach samoumartwiania poprzez lekturę polecam jeszcze wywiad-rozmowę z Kupiszem (nowy numer któregoś z miesięczników, zapomniałam, co to było, ale jeśli chcesz, to sprawdzę, gazety w pracy zostały).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: