Wzdycham zza biurka

10 Mar

Łyknęłam w tym tygodniu hajlafju, więc nie narzekam. Na dzień kobiet był i kwiat i tico tico romantico we włoskiej knajpie, z proseco, ą i ę. A dziś czuję się bosko, bo ani przy garach nie stałam, za to sobie posprzątałam chatę elegancko na glanc i puc, a w nagrodę Rzeczony zabrał mnie do restauracji, także hajlajf trwa. O gotowaniu już było, a teraz o modzie. Kolekcja włoszczyzny dla haemu bardzo spoko, ale tak się zawsze czuję jak proletatiat, że mi rzucają ochłap z pańskiego stołu, z cyklu nie stać Cię na oryginałkę, to masz tu taki produkcik pół na pół. Ładne to, zdrowe i kolorowe, ale kurde podobały mi się tylko sandały. Cóż tego, gdy odkryłam, że we Wro jest centrala UN i jestem zgubiona. Jak rzecz Rzeczony, uratowało nas to, że zamknięte. No o teraz o życiu.

Kiedy siedzę w biurze, rzeźbię w excelu, dzwonię sobie w ramach nju biznes, nazwijmy to tak, często zastanawiam się, coby było gdyby… Czy po ekonomii byłabym już szyszką? Czy stosunki międzynarodowe by mię w górę wywindowały? Maybe. I po co ja w ogóle poszłam na tę zacną polonistykę? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Za to wiem, że to był dobry wybór. Jeśli nawet część tego programu była nudą, orką na ugorze i poruszaniem się w oparach absurdu, to jednak było tam jeszcze to COŚ. COŚ za czym tęsknię, bo dawało wejście w inny świat, kazało się wgryzać w tekst, rozkładać go na czynniki pierwsze, drugie i trzecie. Zdarzali się również i Mistrzowie, którzy pokazywali ścieżki, którymi mogła biec nasza myśl. Była i kawusia i ciasteczka, ale w tle działa się intelektualna rzeź. Każdy z nas wystawiony był na spotkanie ze stadem krytykujących przeciwników. Tęsknię za tym, bo udało mi się trafić na wykładowców, którzy potrafili mnie zmusić do tego, żeby się bardziej postarać, zrobić coś lepszego, dać z siebie wszystko. Pisanie magisterki było dla mnie frajdą. Przytkało mnie na etnologii, to fakt, że tam już jakoś sobie miejsca nie znalazłam, ale, ale zdarzyło mi się bywać na inspirujących zajęciach, chodzić na hipnotyzujące wykłady, dowiadywać się rzeczy, które może tliły się na dnie umysłu, ale samodzielnie nie mogły z niego wykiełkować. Pracownia Pytań Granicznych także dawała intelektualnego kopa, jeśli tylko się chciało komuś przygotować i poczytać, to w końcu nie jest aż tak dużo. W każdym razie, zza biurka wzdycham, bo chętnie wróciłabym choć na chwilę do tego świata. Chociaż już niedługo I’ll be back, w końcu trzeba ruszyć truchło mego licencjatu – liczę na to, że znów biblioteka mnie pochłonie. Amen.

Reklamy

Komentarze 3 to “Wzdycham zza biurka”

  1. felicjan 10 marca 2012 @ 19:18 #

    dobry flow.

  2. AgaM. 24 marca 2012 @ 12:44 #

    Co to jest UN?

    • lady_pasztet 27 marca 2012 @ 07:10 #

      buty United Nude, moje przeukochane buty ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: