Notatka na marginesie

Lady Pasztet ż…

7 Maj

Lady Pasztet żuje cytrynkę wymęczoną pobytem w kubku z zieloną herbatą. Herbata jest pita w ramach programu regeneracji, detoksykacji oraz w ogóle odnowy biologicznej i psychicznej. Po kolejnym weekendzie na rauszu rusza akcja odwykowa. Dojrzewają we mnie decyzje, powoli, powoli przygotowuję się na zmiany.
Kiedy zamykam oczy, zamiast wykładziny, biurek i sztucznego oświetlenia, widzę, a nawet czuję, jak biegnę w korycie wymarłej rzeki, upał, zmęczenie i zapach spadającego i na wpół zgniłego owocu, jakiegoś drzewa, którego nie znam. To są moje tęsknoty za beztroską, ale przede mną jeszcze dużo fajnych biegów.
Jeszcze będzie z tego wszystkiego dobry, drobno zmielony pasztet.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Lady Pasztet ż…”

  1. sporothrix 7 Maj 2012 @ 15:24 #

    <3
    Będzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: