Zew natury i fantasy w jednym stało domu

28 Sier

Kiedy małe dziewczynki (zwłaszcze brunetki) wracają komunikacją miejską po dwóch kielichach mocnego czerwonego, budzi się w nich zew natury. Przez okno tramwaju widać jakże piękny księżyc, jeno cały czas coś zasłania, zasłania zabudowa architektoniczna – tragiczna. Wtedy nagle stykają się kabelki i już wiadomo, dlaczego najbardziej z sagi Sapka lubi się „Chrzest ognia”, a LOTR bardzo spoko – ale tylko kiedy sobie idą całą zgrają (ale WTF dlaczego nie ma tam żadnej uroczej kobiety? ani hobbicicy? hobbitki? WHY!?), potem oczywiście wiadomix – Bilbo&The Krasnals wyruszają w drogę. Wstyd się przyznać, że lubiło się jeszcze Mercedes Lackey (czy ktoś jeszcze oprócz WN, kuma tę pisareczkę?) No i jeszcze ten „na nowo odkryty” Martin, gdzie dużo jest papy, ale za to solidnie się to czyta – szybko i lekko. Też kawałki o drodze najpyszniejsze. To właśnie się nazywa zew natury, chęć spania w polu, cisza i pieprzone świercze czy cykady. Kupy psie, które wchłonęła trawa. Widać gwiazdy, słychać, że szumi. A potem można wracać do cywilizacji, po takim detoksie i jest bardzo, jak to mawia Rzeczony, giciorek.

U Was jest giciorek?

Advertisements

komentarzy 5 to “Zew natury i fantasy w jednym stało domu”

  1. krowibog 30 sierpnia 2012 @ 09:30 #

    Mało tam drogi, ale sięgnij po „Imię Wiatru” zanim ktoś pomyśli, że warto nakręcić serial.
    Jest giciorek

  2. Iskra 3 września 2012 @ 08:21 #

    Kobiet w LOTR nie ma, bo Tolkien tradycjonalistą był ;-P I tak Eowina to hoho, wyjątek jak na literaturę tamtych czasów. M. Lackey kumam; acz czytałam lata temu i zapamiętałam tylko, że coś o elfach popełniła [-;
    Mnie do giciorka brakuje wyższej temperatury :->

  3. lady_pasztet 3 września 2012 @ 08:50 #

    A co polecacie Moi Drodzy, za co się zabrać, jak znajdę trochę czasu? :)

  4. Iskra 6 września 2012 @ 12:37 #

    Jest taka fajna seria wydawnicza z MAG-a: „Uczta Wyobraźni”; nie wiem, czy kojarzysz. Czytałam jak dotąd tylko trzy książki z tej serii, ale wszystkie bardzo mi się podobały. Skracając recenzję do trzech słów: oryginalne i robiące wrażenie. Zaopatrzyłam się w całą serię, więc mogę w miarę upływu czasu zdawać dalszą relację ;-)

  5. Szymon Pilkowski (@ard) 25 września 2012 @ 17:25 #

    lackey to była ta pani od lekko szokujących i homoseksualnych treści, czy mylę z McCaffrey?

    a z fantasy polecanych: robin hobb, guy gavriel kay, pewnie coś jeszcze.

    uczta wyobraźni owszem, bardzo spoko, ale to raczej sci-fi i to czasem hard; tak czy inaczej, ‚podziemia veniss’ i ‚accelerando’ bardzo warto, kilka innych warto mniej, a innych nie znam jeszcze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: