Only one WORD

12 Paźdź

Wiecie co jest najbardziej koszmarnym miejscem we wszechświecie?

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego. Niezależnie od miasta, zawsze jest to miejsce podłe.

I nie, nie mam tu na myśli kolejnego podejścia do zdobycia tegoż papieru uprawniającego mnie do prowadzenia samochodu i ciągnika rolniczego. Z biegiem lat nabrałam w tej kwestii dystansu. Nie będzie ze mnie kierowca rajdowy, nie będę się ścigać i wyprzedzać na trzeciego. Będę sobie jeździć brum brum spokojnie i katować rzeczonego Tori Amos i Bjork na przemian, ponieważ święte prawo – kto prowadzi, ten jest DJ skazało mnie na odsłuchanie pewnej płyty AC/DC zbyt wiele razy. Nie mam w tej kwestii specjalnych ambicji, bardziej cieszy mnie to, że zdałam za pierwszym razem DELE. Zdobywanie, walka o prawo jazdy nauczyło mnie cierpliwości. Bo kij tam z samochodem, wskazywaniem płynu do spryskiwaczy czy ustawianiem lusterek.

Najgorszym miejscem jest przedsionek piekła, czyli Biuro Obsługi Klienta inaczej mówiąc. Przede wszystkim numerki – liczą się numerki do kasy i do obsługi. 125, 126, 127… czekasz, czekasz i… czekasz.  Pośród tłumu takich samych loserów jak ty. Czekacie. Jedna płacze (wybaczmy jej, pewnie to jej pierwszy raz), kolega obok się poci, jemu nie mogę nic wybaczyć. Pani po prawej ma w portfelu zdjęcie Papieża, widać nie pomógł, bo też się zapisuje na egzamin. Matki z córkami, matki z synami, matki pytające czy mogą się zapisać za syna. Nie mogą.  Kobiety zrezygnowane. Mężczyźni podkurwieni.  Chłopaki w dresach z kreszu (!), dziewczęta z LO czy innej szkoły średniej w niezwykle nietrafionych getrach w azteckie printy.

Nędza, smutek, nieszczęście. Siedzimy razem, na kupie,  przegrani. Czekamy na nasz numerek. Biuro Obsługi Klienta, czyli cierpienie.  Nieplanowana zbiórka fajtłap i tych, co nie mają szczęścia i zawsze pomyli im się gaz z hamulcem.

Cóż, nie mogę się oszukiwać – to moja grupa, jakbym bardzo nie chciała w niej być do czasu Spektakularnego Sukcesu, czyli zdania państwowego egzaminu na prawo jazdy, siedzę i czekam. Tymczasem Ci, co zdali pchają się bez kolejki, głośno dopytują się co dalej. Nie ma w nich ani grama taktu. My looserzy* siedzimy i patrzymy na nich spod łba.

 

Ale za to dziś jest piąteczek!

*http://www.urbandictionary.com/define.php?term=looser ;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: