A teraz z zupełnie innej beczki

2 Gru

Najgorsze są początki. Nie tylko w sytuacjach łóżkowych, ale przede wszystkim tekstowych. Dla niektórych dzień stracony to dzień bez biegania, bez kostki czekolady, bez przeczytania choćby strony książki, bez obejrzenia ulubionego programu. Bez tej jednej małej części coś jest nie tak. Jakaś równowaga zostaje zachwiana.

Ja tak mam z pisaniem. Jak tylko przestaję regularnie to robić, robi mi się w głowie bajzel. Mam gorsze, mniej ciekawe sny. Nie chce mi się odpisywać na maile. Powoli zaczynam czuć syndrom odstawienia. To podobne do przerwy w bieganiu – coraz trudniej jest zacząć, trzeba walczyć o każdy oddech, wszystko boli a w lustrze widać każdą niedoskonałość. Trochę mi zajmie zatem zanim wrócę do formy i wszystko, co mam ochotę napisać nie będzie brzmieć jak banał.

A poza tym, tak całkiem po ludzku i do rzeczy – doskierwa mi samotność. Mimo faktu, że nieustannie otaczają mnie ludzie, których przeważnie lubię, to brakuje mi jeszcze jednego elementu w tej jesienno – zimowej układanki. Jest mi źle samej. Po prostu. Nie lubię być sama. I nie ma tutaj nic więcej do dodania. Zostają mi szwedzkie kryminały, którzy wszyscy już przeczytali oraz The Wire.

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: