Jaskółki i spółki

22 Lu

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, mawiają mądrzy ludzie. Za to daje nadzieję na wiosnę, odrzekłabym mądrym ludziom. Dlaczego ta jaskółka, u licha? Nie wiem, ale jaskółki kojarzą mi się głównie z moją kubańską nauczycielką hiszpańskiego, która uczyła się długo o jaskółkach i o nich czytała i śpiewała, ale żadnej jaskółki do wyjazdu z Kuby nigdy nie widziała.

Czytam sobie tę wypowiedź i widzę pewną jaskółkę. Jest ona nieśmiała ta ptaszyna, ale mądrze gada. I przypomina mi o tym, że nauczyłam się wątpić w moje kompetencje w liceum.

Zawsze miałam parcie na szkło, lubiłam być w centrum i dowodzić. Lubię władzę i od gimnazjum starałam się, gdzieś jakoś wkręcić, coby porządzić. Coś zrobić, jakoś zadziałać, mieć pomysł i go zrealizować. W liceum dostałam taką szansę i wygrałam wybory wraz z moimi znajomymi do samorządu szkolnego. Jaka byłam z siebie dumna! Tyle werwy i energii. Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień podkopywano moje kompetencje, moje zdolności logiczne myślenia oraz chęć wprowadzania zmian. Nikt nie chciał mnie nauczyć, jak być liderką, bo liderami byli głównie nauczyciele. Jedyny wzór, na jakim mogłam bazować, był bezustannie podkopywany, także nie za bardzo miałam na czym bazować. Raczej krzyczałam niż rozmawiałam.

Ale do sedna – za każdym razem, kiedy miałam nowy pomysł i przychodziłam z nim do opiekuna samorządu lub do dyrektora, musiała przyjść z kolegą. Kolega mnie urzeczywistniał w mojej funkcji. Jak był obok, to miało znaczenie to, co chciałam powiedzieć, jeśli go nie było to napotykała błądzący w okolicach dekoltu wzrok kogoś z kim rozmawiałam. To nie była wina mojego kolegi, że on musiał wszystko, to, co ja mówiłam potwierdzać. Po prostu tak było. Trzeba było mnie jakoś w tej mojej funkcji, co to do baby nie pasuje, urzeczywistnić, dać mi upoważnienie. To była bardzo bolesna lekcja, której długo nie chciałam zrozumieć. Dopiero na studiach zaczęłam poznawać kobiety liderki, takie, którym nie przerywano i które mogły dokończyć zdanie. Kobiety, które mimo kobiecości (jakby to była wada), traktowano poważnie. Chociaż i tutaj zdarzały się szepty, szepty o tym, kto z kim sypia, czyim jest kochankiem i dlaczego taka a nie inna zrobiła karierę. O wykładowcach też plotkowali, ale to było zrozumiałe samo przez się, że im seks w karierze był do niczego nie potrzebny. Z seksu korzystali obok, dla wykładowczyń był, jak wiadomo, narzędziem w powszechnej opinii.

To pewnie gdzieś w szkole zakiełkował we mnie gniew, który buzuje do dziś. Gniew, który jest dla mnie siłą napędową. Żeby się nie bać, żeby swobodnie mówić to, co się myśli nie bacząc na reakcję otoczenia. Żeby nie kwestionować swojego zdania, myśląc sobie po cichu „Przecież się na tym nie znasz, to dlaczego o tym mówisz?”. Nie znam się i co, a Ty się niby znasz? Żeby się nie blokować, chociaż wiem, że i tak usłyszę „Ale z Ciebie histeryczka, opanuj emocje.” Emocje u moich interlokutorów płci męskiej są niezauważalne, choć zapewne i oni je mają. Z tego się składa moja codzienna emancypacyjna walka, o to, żeby nie nikt mnie nie zgasił, że umiem mniej.

Głęboko wierzę w to, że jest mnóstwo kobiet, które się boją, że umieją mniej. Boją się porażki i śmiechu, boją się, że chociaż są dobre to nie są dość dobre. Boją się, że ktoś będzie im podkładał nogę. Ale nie ma co się bać. Zawsze się można czegoś nowego nauczyć.

Odnośnie strachu. Przypomina mi się anegdotka – otóż firma szukała pracownicy, którą chciała zatrudnić w ramach parytetów narzuconych przez UE. Kandydatka była jedna, bo wydział był bardzo zmaskulinizowany. Przyszła na rozmowę, papiery miała świetne, posłuchała o wymaganiach i uciekła. Dosłownie uciekła. Przeraziło ją to stanowisko i nawet nie dała sobie szansy, żeby się przekonać. Trochę śmieszne, ale ja myślę sobie, że to smutne. Bo jak znam życie, jej kolega z grupy, by został i powiedział, że wszystko jest git i że bierze tę robotę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: