Skrobanka, a fuj!

31 Gru

Już nie mogę o gender. Naprawdę mdli mnie i już nie mogę. Nie przeżyję kolejnego tekstu, który przekonuje przekonanych i zacietrzewia niezgadzających się. Sprawa wydaje mi się tak banalnie prosta, a tak idiotycznie przedstawiana, że cóż – tylko Faktoid mógł to ująć tak zgrabnie i myślę, że na tym koniec. Dziw aż bierze, że w 2006, kiedy Anna Burzyńska i Paweł Markowski wydali „Teorie literatury XX wieku”, gdzie, o BOGINI, jest cały rozdział o gender studies, nikt się nie spalił na stosie. A szkoda. W każdym razie, ten podręcznik sieje zło już od dawna, więc może jednak jakiś indeks ksiąg zakazanych? Jakiś powrót do starej, dobrej, tradycji? Czy jak czytałam jakiś czas temu notkę na na blogu Gender Experts, to rzeczywiście – cień uśmiechu się pojawia, kiedy ktoś tam kiedyś rozważał, że w ogóle można mówić na poważnie o „ideologii gender”. A tu proszę, takie jaja, tylko nie wiadomo czy jaja żeńskie, męskie czy nie daj Bogini, transpłciowe.

Ja nie o tym chciałam, o czymś innym. W to wszystko została wciągnięta obrzydliwa, odrażająca feministka, której imię i nazwisko zna już cały świat. W swoim przekonywaniu coraz to kolejnych panów na temat tego, o czym wiemy my wszystkie, bo wiemy, nawet jak się specjalnie nie wysilamy, budzi mój szczery podziwy. Ilość błota i pomyj, które się na nią wylewa za mówienie o oczywistościach jest naprawdę przerażająca. Poza tym, tak mam gdzieś, czy kobiety usuwają ciąże w dni ustawowo wolne od pracy czy są to święta katolickie, muzułmańskie czy nawet święto Bogini Kali. Myślę, że jest kilka czysto logistycznych powodów aby wybrać taką a nie inną datę.

Do czego zmierzam? Ano moja babcia, powiedziała mi wczoraj: „Wiesz, muszę się jeszcze wygadać w starym roku.” No to gadamy, a raczej babcia opowiada, dopiero jesteśmy na 1956, także sporo przed nami, ale ja chłonę te opowieści. Boję się je nagrywać, bo jak już się dawno przekonałam, nagrywanie wszystko zakłóca. Dziś jednak dajemy babci spokój, bo jest inna opowieść w zanadrzu.

Kiedy Bratkowska tłumaczy Mrozowskiemu oczywistości, to mną coś w środku szarpie. Ostatnio, na fali tych wszystkich bzdur, jakie się wygaduje o aborcjach i tych, kobietach, które się na nie decydują, miałam kilka szczerych rozmów. Mam wrażenie, że takie rozmowy niefortunnie omijają facetów, niczym zajęcia z wychowania do życia w rodzinie w dwóch grupach, coby dziewczynki nie wiedziały, co to penis, a chłopcy co to wagina. W każdym razie, w zamkniętym babskim kręgu, wszystkie wiedzą. Wszystkie znają. A jeśli nie znają to słyszały. Która, gdzie, ile miała lat, jak to przeżyła, jak sobie radzi. To jest wbrew pozorom tak powszechne, że jest częścią naszej kobiecej codzienności, niezależnie od wieku.

Sama pamiętam swoją wpadkę imprezową. Pękła nam prezerwatywa. No i co dalej? Dopiero dziś dostrzegam, jak bardzo jestem uprzywilejowaną jednostką, bo wszystko było dla mnie łatwo dostępne. Pomógł mi kolega, który załatwił tabletki wczesnoporonne. Nie byłam sama, miałam wsparcie i opiekę partnera, ale sama doświadczenie było moje i tyle moje. Pamiętam ten strach i niepewność, co to będzie, a to jednak nie był moment na zajście w ciąże. Dziś myślę, że dużo w tym było niepotrzebnej paniki, ale wtedy byłam przerażona. Na szczęście miałam przyjaciół, z którymi mogłam porozmawiać, pójść na spacer. Nikt mnie nie rozliczał, nie oceniał.

Moja historia to lajcik, takie nic. Ale wiem, że inne dziewczyny/kobiety nie zaznały takiego lajtu. Nie miały przyjaznej przystani ani faceta, który poczuł się odpowiedzialny. Dlatego powinny mieć wsparcie systemu, który sprawnie działa. Który zapewnia powszechnie dostępną i tanią antykoncepcję, który edukuje na temat penisów i wagin obie płci. Który, kiedy kobieta czuje, że nie chce, nie może mieć dziecka, bo to nie jest dla niej dziecko tylko zygota, zarodek oraz przerażający problem, wtedy ta kobieta może się poddać aborcji bez ocen moralnych i ukrywania się przed światem. Dajmy wybór, nie tylko kobietom, często również parom. Czy wszyscy muszą być superbohaterami i dźwigać krzyż? Najłatwiej składać takie deklaracje, bardzo trudno jednak je realizować. Czemu nie chcemy słuchać sfrustrowanych, przybitych, nie dających sobie rady kobiet, które chciałyby mieć wybór? Jest to takie trudne, bo żyjemy w świecie, gdzie jedni mężczyźni ustalają z drugimi mężczyznami, co jest w porządku a co nie. Nie dochodzą do nich babskie historie i zwierzenia, pełne bólu i upokorzenia. Sami nie wiedzą, że może odegrali w tych historiach nie najlepszą rolę. Izolujemy ich od tego niepotrzebnie.

Dlatego potrzebna jest Katarzyna Bratkowska. Trzeba przestać izolować mężczyzn, zwłaszcza tych wpływowych, od historii, których nie chcą słyszeć. Im ciocia, babcia, mama nie powiedzą o skrobance. Dlatego potrzebna jest Maria Czubaszek, żeby powiedzieć coś, co jest prawdopodobnie doświadczeniem pokoleniowym. Dlatego potrzebne są książki Joanny Bator, gdzie kobiety mówią o skrobankach, jak o części rzeczywistości, w świecie, gdzie mężczyzna musi, a ona sobie potem musi jakoś poradzić. Trzeba ich oswoić z tym, co takie „babskie”, „obrzydliwe”, „fuj”, „po co o tym mówić?!”. Ta, możecie sobie usuwać ciąże do woli. Tylko nie pokazujcie nam tych wieszaków ani podpasek. Róbcie to cicho i dyskretnie, bo my mamy drażliwe nerwy.

Czekam na dalsze historie. Czekam na odważne wypowiedzi, bo tylko one wywołują debatę. Trzeba przestać chronić chłopców przed waginą. Oni nam tu penisami wymachują już od dawna.

Reklamy

Komentarzy 7 to “Skrobanka, a fuj!”

  1. ina3b 31 grudnia 2013 @ 13:21 #

    Mam tę książkę w domu, bo jedne z zajęć mamy na niej oparte w całości

    • lady_pasztet 31 grudnia 2013 @ 13:58 #

      O, a jakie zajęcia? Zdradzisz? I czy chodzi Ci o książkę Bator „Piaskowa góra”? :) pozdrawiam, Kasia

      • ina3b 31 grudnia 2013 @ 14:18 #

        Wiedza o literaturze.;) Niee, tą Anny Burzyńskiej. Polecam, jeśli ktoś musi ogarnąć teorię literatury XX wieku, bo zawaliście napisana.

      • lady_pasztet 31 grudnia 2013 @ 14:31 #

        Wiem, wiem:) uczyłam się z niej. :)

  2. pan_S 2 stycznia 2014 @ 15:09 #

    Żeby odzyskać to zawłaszczone przez moralistów pole dyskursu, potrzeba czegoś innego niż gówniarska wariacja na temat „na złość mamie…” Bratkowskiej. To działa odwrotnie – zamiast zapoczątkować dyskusję, usztywnia strony na swoich stanowiskach. Zamyka pola dialogu. Ot – taki po prostu inny wariant „pistoletu i dildo” Palikota. Skuteczność przekazu – zerowa. Acz przyznać muszę, że krzyk „oburzonych”, który wywołała wypowiedź Wigilijna pani B., dobrze pokazuje jak zastygłym społeczeństwem jesteśmy (jak lawa chciało by się zawołać za wieszczem – tylko, że cholera – zewsząd plugawa). I jak daleka jeszcze droga do względnej normalności.

    Lecz nie tędy ona biegnie. Nie przez symbolizm jak ze sztambucha zbuntowanej nastolatki: „A dokonam takiego Bożego Narodzenia a’rebours. Handlujcie z tym konserwy!”
    To poziom gowinowego krzyku nienarodzonych dzieci czy innych tam płodów.

    Żeby coś się zmieniło potrzebujemy podjęcia tej dyskusji w popkulturze. Potrzebujemy polskiego „4 miesiące 3 tygodnie i 2 dni”. Potrzebujemy opowieści Marii Czubaszek i nastu lub set nawet aborcyjnych comingout-ów znanych kobiet. Żeby Pani Zofia z najmniejszej polskiej wsi mogła pomyśleć – kurcze, one się tego nie wstydzą, może i ja nie powinnam? I odważy się mówić.

    Potrzebujemy oswajania – nie natychmiastowej rewolucji. Ona nie jest niestety tu i teraz możliwa.

    • lady_pasztet 2 stycznia 2014 @ 16:52 #

      Hym, popraw mnie jeśli się mylę, ale przy Czubaszek podniósł się dokładnie taki sam krzyk, jak przy Bratkowskiej. Nie widzę w sumie różnicy, bo ważne, jest to, że w ogóle porusza się ten temat, którego nikt woli nie tykać.
      Zamiast rewolucji – ewolucja, kto jednak ma ją zacząć? Jakaś sympatyczna pani, która powie: „Oj przepraszam Was wszystkich bardzo, zaszłam w ciążę, lecz nie chciałam, usunęłam w środę, bo akurat nikt nie miał urodzin/imienin i nie było żadnego święta.” ? ;)

      • pan_S 2 stycznia 2014 @ 22:02 #

        Z Czubaszek, fakt, zły przykład: niewygoglowałem mądrości Kolendy-Zaleskiej i WCta na temat tego wywiadu, oraz potoku rzygów w komentarzach. Widać za mało popularna, żeby poruszyć. Takie czasy.
        Początek ewolucji widzę właśnie tak: sympatyczna (a jakże) pani Znana Aktorka/Piosenkarka udziela wyciskającego łzy wywiadu w Vivie. Opowiada o tym, że usunęła. Że to ciężkie przeżycie, a przez to, że musiał to robić u jakiegoś konowała w piwnicy, to już w ogóle jesień średniowiecza. Po tym oczywiście naskakują na nią Superak, Fakt, Cejrowski, Terlikowski. Ale nie Olejnik i Kolenda- Zaleska, bo nie mówi nic kontrowersyjnego (że usunie w Wigilię, czy dlatego że po prostu nie lubi gówniarzy). A do tego są z jednego środowiska. Później leci: jej Koleżanka daje wywiad Gali – skrobałam. Żona jakiegoś ważnego polityka pisze książkę – też skrobnęła. W końcu – w „Klanie” pojawia się wątek aborcji. Już niewielu krzyczy, bo aborcja w opinie większości jest już czymś oswojonym. Nie feministycznym spiskiem zniszczenia narodu polskiego ;), ale czymś co może przytrafić każdej kobiecie.
        I wtedy może politycy, czy to lewicowi czy centrowi, przestaną pieprzyć o dobrym kompromisie ws. aborcji. Kropla drąży skałę i inne tam takie mądrości ludów wszelakich.
        Forma wypowiedzi Bratkowskiej (to tanie i efekciarskie – wg mnie of koz – szokowanie skrobaniem w Boże Narodzenia) powoduje, że nie ma szans by trafiła do kogoś nieprzekonanego. Ja wiem, że rewolucjoniści nie są tu po to, by pieścić mieszczuchów, że trzeba przywalić owym strasznym mieszczanom petardą między oczy żeby zrozumieli, ale płonne nadzieje – nie zrozumieją. Utwierdzą się w przekonaniu, że druga strona to czarna tłuszcza. A z nią się nie rozmawia. Błędne polskie koło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: