Tag Archives: Lena Dunham

Cielesne obsesje

29 Wrz

Przejmujemy się swoim ciałem oraz ciałami innych. Inspiracją do tego wpisu jest moja przyjaciółka, która chyba mi wybaczy, że tak nią się tutaj wysługuję. Ostatnio na imprezie dość ostro zrugała kolegę, który zasugerował, że za mało je, za chuda i w ogóle nie taka. Pytanie jest komu cokolwiek do tego? Akceptujemy, powoli, bo powoli, ale akceptujemy otyłość, ale nie potrafimy się powstrzymać od uwag wobec osób szczupłych i zgrabnych. Mnie samej zdarzało się wzdychać do wyżej wymienionej, że piękne ma to i owo, na co odpowiadała mi zawsze, że chyba nie jest tylko swoją jedną lub drugą częścią ciała, ale człowiekiem. Pytanie brzmi: dlaczego tak trudno utrzymać język za zębami? Dlaczego wciąż mamy pokusę, żeby skomentować czyjąś fałdkę, źle dobraną fryzurę czy też pojawienie się kilku kilogramów?

Ditto on the premiere cover of London's Love M...

Ditto on the premiere cover of London’s Love Magazine. She has been an outspoken advocate for large women being body-positive and has been regularly photographed as an editorial model. (Photo credit: Wikipedia)

Na przykład moja ukochana babcia nie odpuszcza i najpierw martwiła się o moje, uwaga, „grube kolana”, potem zastanawiała się czym mam odpowiednio małe stopy, przechodziłyśmy nawet przez fazę tzw. urojonej anoreksji, bo zdarzyło mi się schudnąć. Tak czy siak, to nigdy nie była moja sprawa, tylko sprawa do omówienia. Skąd taka potrzeba, by jednym wciąż powtarzać, że są śliczni i zgrabni, innym, że mogliby się za siebie wziąć? Co nas to obchodzi? Jeśli nie łączy nas z kimś relacja bardzo intymna, kiedy możemy sobie powiedzieć wszystko to lepiej tego nie robić. Owszem, nie jestem przeciwniczką komplementowania, sama lubię zgarnąć miłe słowo, ale gorzkie chwile w moim, krótkich acz bogatym w doznania życiu nauczyły mnie ostrożności w stosunku zarówno do lukru jak i do fali krytyki.

Trudno jest w tym wszystkim trzymać pion i nie dać się pogrążyć obsesji. Polecam przejrzenie tych zdjęć, bo sama nie wiem, co o nich sądzić. Pozostawiam ich ocenę oraz ocenę obu projektów artystycznych Wam.

1. Full Beauty Project

2. Projekt Jen Davis

Temat, jak widzę poruszył ostatnio wiele osób. Ot taka Venila Kostis napisała notkę o tym, jak czują się bardzo szczupłe osoby pod ostrzałem pytań. Przypomniał mi się także wpis Tattwy o „Prawdziwych kobietach.”

Inna rzecz, która mnie uderzyła, to przejrzałam sobie książkę dla dzieci z M.O.D.A, gdzie poświęcono rozdział „Modnemu Tłuściochowi” czyli Beth Ditto, ze szczegółami opisując jej cellulitis. Nie wiem co o tym sądzić. Z jednej strony faktu, że istnieje celullitis nie można negować, a z drugiej strony czy to jest naprawdę ważny aspekt artystyczny jej działania?

A co z Hanną z „Girls” wokół, której powstały nawet fanpage na FB pt. „Hanna przestań pokazywać cycki!”. Czy tak bardzo nas razi, kiedy ktoś jest całkiem normalny niezbyt szczupły ale też nie gruby, że trzeba przeciwko temu protestować? Czy wszyscy musimy żyć w zgodzie z reżimem Ewy Chodakowskiej i jej „ćwicz, nie przestawaj” traktując siebie oraz swoje ciało, jako pole nieustającej bitwy o władzę i kontrolę nad każdą komórką naszego ciała?

Nie wiem, doprawdy nie wiem. Ale biust Hanny nie przeszkadza mi w niczym, wręcz robię ufff… Nareszcie ktoś, kto wygląda normalnie. Chłopcy też piszą o „Grils”, chociaż nie wiem, czy to jest do końca moje podejście do sprawy, ale przeczytać zawsze można o tutaj.

Reklamy

O szortach, czy też jak kto woli, krótkich spodenkach

9 Kwi

Nie ma  czasu pisać, bo za bardzo zajmuje się naprzemiennym oglądaniem „Girls” oraz próbą doczytania, dobrnięcia do końca książki o „Babci 19 i sowieckim sekrecie”. Obie czynności mające zaznajomić mnie z kulturą, tak naprawdę mnie pogrążają. Otóż książka ma z 200 stron, a odcinek „Girls” trwa ok. 30 min, a ja ani jedno ani drugiego skończyć nie mogę. Wszystkie blogowe poradniki wspominają o tym, że olewanie publisi kończy się gwałtownym fochem, odebraniem lajka oraz wielką obrazą, z której bloger toć blogerka nie ma szansy się już wykaraskać.

No dobra. To tyle. Idę przejrzeć jeszcze jakieś tegoroczne masthevy. To mi od razu przypomina Hannę, graną przez Lenę Dunham w tych koszmarnych szortach, którym należy się jakaś oddzielna notka.

Wydaje mi się, że te szorty mają odrębną rolę w wykreowanym przez Dunham świecie. Z jednej strony robią za kurtkę ze skóry węża, która wiadomo co, z drugiej strony pokazują ciało bez retuszu, o co feministki, choćby takie jak ja – walczą.

Co nie zmienia faktu, że za każdym razem, kiedy widzę te szorty to zgrzytam zębami. I sama nie wiem dlaczego, bo co mi zrobiły szorty? A więc tak oto patrzę na szorty i z jednej strony wiem, rozumiem, popieram noszenie ich, epatowanie, pokazywanie, że nie tylko chude mogą w szortach paradować, a z drugiej strony raz zaszczepione przekonanie, że to po prostu jest nie dla tego typu kobietek, każe wzdychać za każdym razem, gdy wspomniane szorty pojawiają się na ekranie.

I oto jestem w rozkroku. W tunelu nogawek. Drażnią mnie te szorty, chyba o to im chodziło. Nie wiem, co z nimi zrobić, jeszcze nie postanowiłam. Idę się im przyjrzeć. Z bliska.

%d blogerów lubi to: